środa, 16 września 2015

Krótki wywiad Blaire na temat finału

Amelia, czyli serialowa Piper wypowiedziała się na temat mordercy i jej przygotowań do tej roli.

Zanim się dowiedziałaś kto jest morderczynią, jak myślałaś kto niem jest? (chciałabym podkreślić, że sami aktorzy nie wiedzieli kto jest mordercą. Dowiedzieli się tego dopiero przed kręceniem finałowych odcinków)
-To było wybieranie między Kieranem i Audrey. Od samego początku, miałam na nich oko. Kieran po prostu pojawił się znikąd, chodziło mu tylko o Emmę, dosłownie patrzył tylko na nią. Tutaj miała różnego rodzaju podejrzana aktywność związana z nim. I potem Audrey- pierwsza rzecz jaką mówi do Piper to: "Nina była zimną suką, która odstała to na co zasłużyła". Więc zmyłki były w każdym miejscu. 

Jak już wiedziałaś, że Piper była sprawcą, jaki wielki wpływ miało to na twój występ?
-Miało wpływ. Zrobiłam tę wielką Biblię wszystkiego co zabójca, albo zabójcy, robili- kto był gdzie i każda pojedyncza rzecz jaką zrobili. I również robiłam profile wszystkich różnych postaci, starając się zdecydować kto był za maską. I potem okazało się, że te badania na temat Piper były naprawdę pokręcone, fajne i straszne. Tutaj jest tak wiele mroczności, i tak wiele smutku. To było na pewno doświadczenie, w które się zanurzyłam i pływałam w tym basenie.

Zabójca w filmach "Krzyk" stał się kultowy w popkulturze. Czy miałaś obawy przed graniem wersji tej klasycznej postaci? 
-To było na pewno coś czego się bałam. To były wielkie buty, w które musiałam wejść. To znaczy Billy Loomis- pamiętam tę scenę tak wyraźnie, pierwszy raz jak ją obejrzałam, oczywiście, chciał uczynić tę finałową scenę... tak intensywną i niesamowitą jak tylko mógł. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak to wyszło. Ale kiedy obudziłam się tego poranka i zrobiłam te scenę, to było jakbym została wessana w czarną dziurę *śmiech*. 

Twoja finałowa scena jest tak długa i złożona- walczysz z Emmą, zostajesz postrzelona i wpadasz do jeziora. Jak długo zajęły zdjęcia do tej sceny?
-To był rzeczywiście mój ostatni dzień zdjęć. Zaczęliśmy te scenę od razu jak słońce zaszło i kręciliśmy przez całą noc, do wschodu słońca kolejnego dnia, a potem jeszcze trochę. Również sprowadzili kaskaderskich dublerów, aby wykonali trochę pracy kolejnego dnia. Ogólnie to zajęło dwa dni, ale rzeczywista scena z Willą i Tracy zajęła mi tylko jedną noc. Jedną bardzo epicką, intensywną noc *śmiech*.


/Morganna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz